Poprzez artykuły publikowane w Czytelni chcemy promować branżę MLM i sprzedaży bezpośredniej. Jeśli chciałbyś poinformować nas o ciekawym szkoleniu lub innym wydarzeniu z życia Twojej firmy albo opublikować swój artykuł w Czytelni - napisz do nas

Wody wszystkich oceanów nie zatopią okrętu...

   Wojciech Stępkowski, 10/11/2011

.......póki nie dostaną się do środka. Wielopoziomowy marketing ma swoich zwolenników i przeciwników. Taki świat po prostu jest, że zawsze wokół idei, pomysłu, metody, sposobu gromadzą się i tacy i tacy.

Wśród przeciwników wyodrębnia się wyraźnie jeszcze jedna grupa: krucjatorzy. Ludzie ci tak zajadle potrafią udowadniać swoje racje, zarówno w internecie jak i poza nim, że niemalże kipią i krwawią. Zajadle – tak, merytorycznie – nie! Czepili się jak rzep psiego ogona kilku wyimaginowanych tez i nijak logicznie nie potrafią ich udowodnić, twierdząc oczywiście zgoła odwrotnie. Odwracając kota ogonem zarzucają nie odnoszenie się do postawionych „zarzutów”.

Pytam tylko po co? Po kiego gwinta mam się odnosić do niesłusznych zarzutów, kiedy z góry wiem, że: (1) Zarzut jest wzięty z sufitu i przypomina raczej podskakiwanie małego Kazia niżeli prowokację do merytorycznej dyskusji, oraz (2) mój interlokutor nie jest nastawiony na to, by dowiedzieć się czegoś nowego, poznać zagadnienie MLM głębiej, lecz jego postawa świadczy o jednym: udowodnić mi, wręcz skłonić bym przestał robić to co robię.

Moja reakcja jest tak silna, jak silny jest atak na mnie mojego rozmówcy.

Podczas procesu rozwoju mojego przedsięwzięcia robię rzecz jedną – przyglądam się ludziom. Rozszyfrowuję ich postawę wobec mnie. Kiedy byłem początkującym networkerem – przyznaję, próbowałem przekonywać. Praktyka nauczyła mnie jednego – nie ma sensu. O wiele łatwiej jest znaleźć osobę, która wykaże postawę zainteresowania tym, co mam do zaoferowania aniżeli przekonywać do swoich racji negatywnie nastawionego do tematu delikwenta.

Wody wszystkich oceanów nie zatopią okrętu, póki nie dostaną się do środka.

Zadecydowałem już dawno temu, iż będę hołdować tej maksymie zawsze, wszędzie i konsekwentnie. I wiesz co? Nigdy się na niej nie zawiodłem. Zawsze, póki będziesz szczelny, będziesz odporny na wywarcie wpływu przez idiotę. Żadna ilość wody nie zatopi statku dopóki…go nie zatopi, nie dostanie się do środka.

Analogicznie – żadne czyjeś „racje”, matematyczne uzasadnienia, odnoszenie się do prawa podaży i popytu i inne „merytoryczne zarzuty” nie będą miały na ciebie wpływu dotąd, aż ty na to nie pozwolisz!

Jeśli ktoś mnie nie atakuje to zaczynam się martwić – oznacza to, że nic nie znaczę.

Kij ma dwa końce i analizując zagadnienie w drugiej strony – cieszę się jak jestem krytykowany i atakowany. Naprawdę! Cieszy mnie, że jestem przytaczany przez krucjatorów. Dlaczego?

Oznacza to, że jestem widoczny, rozpoznawalny – słowem nie jestem szarością tłumu. Wielu ludzi odnoszących spektakularne sukcesy powiada: "Im wyżej jesteś tym bardziej widać twój tyłek i można łatwiej cię w niego kopnąć."

Zatem – ciesz się, że jesteś krytykowany, walcz o swojego rodzaju elektorat krytykantów. Oni zawsze będą piętnować, ale dzięki nim wiesz, że jesteś rozpoznawalny. Zasada ta odnosi się zarówno na gruncie internetu i poza nim.

Od momentu, gdy zaczynasz mnie krytykować, przestajesz mieć jakikolwiek wpływ na moje życie.

Jest niezbędne zdobyć umiejętność rozeznania się kiedy krytyka jest konstruktywna, a kiedy nie. Konstruktywna zachodzi gdy rozmówca krytykując zadaje pytanie chcąc się dowiedzieć czegoś, zrozumieć coś. W takim przypadku należy używać argumentów, objaśniać i dążyć do konsensusu. Celem konstruktywnej krytyki nie jest przekonanie drugiej strony do swoich racji, absolutnie! Celem jest na tyle schłodzenie sytuacji, aby powstała atmosfera empatii: ja szanuję twoje racje, ale w zamian za to ty szanujesz moje. Rozstajemy się w pokoju.

Destruktywna krytyka zaczyna się, gdy rozmówca swoją wykazuje li tylko dopiec krytykowanemu. Zgładzić ego! Uważaj na takich krytykantów, niestety wspominani wyżej krucjatorzy takimi postawami się charakteryzują. Dyskusja z nimi nie prowadzi do niczego dobrego, wysysa z ciebie tylko energię, gdy wytaczając działa słusznych argumentów, masz nadzieję na empatyczne zakończenie.

Unikaj ich jak ognia!

Źródło: Biznes jest dla ludzi!
Tekst uzyskany dzięki uprzejmości Pana Wojciecha Stępkowskiego, stowarzyszonego z firmą Amway pasjonata przedsiębiorczości.

Słowa kluczowe: MLM

Komentarze

  • Jarosław Zych

    Jarosław Zych napisał 10/11/2011 23:01 | Cytuj

    Na wstępie pragnę zaznaczyć że cenię pióro i opinię środowiskową Wojtka Stępkowskiego.
    Artykuł powyższy również spodobał mi się w pierwszym czytaniu. I nie chodzi bynajmniej o to, żebym ja się z tezami tam zawartymi i z radami podsuniętymi networkerom przez Wojtka nie zgadzał...

    Aliści nie wszystko brzmi mi czystym akordem. I to co nie brzmi, chętnie bym przestroił.


    Wielopoziomowy marketing ma swoich zwolenników i przeciwników. Taki świat po prostu jest, że zawsze wokół idei, pomysłu, metody, sposobu gromadzą się i tacy i tacy.

    Ano ma... Tylko czy każdy marketing ma przeciwników ? I czy wokół każdej idei, metody gromadzą się także przeciwnicy ?
    Otóż nie.
    Ludzie nie mają w naturze czegoś takiego jak długotrwała bezinteresowna nienawiść. Jeżeli coś (kogoś) bezpardonowo atakują, to muszą mieć motyw.
    I powiedzieć trzeba uczciwie, że go mają.

    Kiedyś, dawno temu kopnąłem z fantazją nogą w sandał odzianą, karton, jaki leżał na mej drodze do szkoły, na chodniku.
    Tyle że on ...nie okazał się wbrew moim oczekiwaniom pusty...
    Ktos pieczołowicie umieścił w nim uprzednio betonową trelinkę.

    Jak się domyślacie - mój stosunek do kartonów leżących na ulicy już nigdy nie był taki, jaki ma znakomita większość populacji, czyli obojętny. Również mój stosunek emocjonalny do autorów takich figli nigdy już nie był chłodny. Pamiętam, że wręcz fantazjowałem, by przydybać na gorącym uczynku zbrojenia kartonu w wkład-zasadzkę jakiegoś psotnika i stłuc go na kwaśne jabłko, za moją konfuzję. I w fantazjach tych nie miało znaczenia, że osobnik ten nie miałby żadnego bezpośredniego związku z "moim" kartonem...

    Tak to właśnie jest z tymi rycerzami krucjaty przeciwko network marketingowi. Gdyby nie mieli powodów, to biznes ten po prostu latał by im kalafiorem... A nie lata... Często zachowują się jak osobnicy silnie zranieni i dziwnym jest,ze z kolei obrońcy tej twierdzy nie chcą tych ran spostrzec...

    Ja zaś nie mam z kondotierami żadnych problemow i nie potrzebuję w konfrontacji z nimi aż takich armat do ochrony swojego ego, jakie wyprowadza z arsenału autor artykułu.
    Dlaczego ?

    Bo ja im przeważnie przyznaję rację. Spokojnie wysłuchując wszystkich salw, przykładów krzywd doznanych, czy to przez nich, czy przez ciotkę w 1994 roku... czy przez Erica Scheibelera. Dopytując jeszcze i klaryfikując...
    Winszując pogłębionej analizy...
    A w finale rekrutuję.

    Do MLM-u, w którym wszystko będzie inaczej, niż oni mówią.
    Ponieważ jest to możliwe.

    Moja reakcja jest tak silna, jak silny jest atak na mnie mojego rozmówcy.

    Odradzam taką strategię. Jest może i dzielna, może i honorowa, ale nieskuteczna. Im wyżej się w życiu wspinamy, tym bardziej to rozumiemy. Nie ma dnia, bym nie był atakowany przez kogoś. Nierzadko bezpardonowo. Cóż by to jednak było, gdybym na ataki te reagował ? I jeszcze w dodatku z taka siłą, ile złości wkładają w nie słowni agresorzy ?
    Nic dobrego.

    Zawsze, póki będziesz szczelny, będziesz odporny na wywarcie wpływu przez idiotę. Żadna ilość wody nie zatopi statku dopóki…

    Bardzo efektowne. Ale świat otaczających nas ludzi w odróżnieniu od morza prawdziwego, tego z wody wyłącznie - nie jest oceanem idiotyzmu...
    Szczelny, oznacza hermetyczny. Hermetyczny to już sekciarski.

    Młyn to na wodę krytyków MLM-u - maksymie owej hołdować , jako rzecze autor : "zawsze, wszędzie i konsekwentnie"...
    Zamknięcie się na dyskusje o usterkach biznesu sieciowego, o zasadności stawianych mu zarzutów - to kardynalny błąd !

    Nie doradzam więc "szczelności". Raczej : impregnację.

    ...i inne „merytoryczne zarzuty” nie będą miały na ciebie wpływu dotąd, aż ty na to nie pozwolisz!

    No pięknie. A jeżeli zarzuty sa merytoryczne zaiste ?
    Czy autor radzi nam by prawdę zakopać w odchodach doktryny ?
    Jeżeli fakty dowodzą rzeczy złych w moim biznesie - to tym gorzej dla faktów ?

    Taka postawa oznacza, że przeciwnicy-krytycy, uczestnicy krucjaty przeciw MLM - wygrali.
    Oznacza bowiem triumf dogmatu nad rozumem i znamionuje bezkrytyczną, ślepą wiarę w podsuwane nam ( niestety tak bywa !) "prawdy marketingowe"... a pogardę dla prawd niekiedy obiektywnych.

    Czy o to nam chodzi ?

    Bo ja myslę, że ten biznes można inaczej robić, niż wygląda to w stereotypach wyrobionych w zderzeniu z wielopoziomowym marketingiem sekciarsko- oszołomskim , jak również można inaczej go bronić.

    Przyprowadźcie mi na nasze Forum takiego rycerza ! Może mu kapać z nienawiści do MLM-u nawet piana z pyska...
    A zobaczycie, że nie ma bestii nie do obłaskawienia, kobiet nie do uwiedzenia, bokserów odpornych na ciosy, ani klientów, którym nie da się sprzedać ...

  • (...)
  • Majka Żyra

    Majka Żyra napisała 20/11/2011 14:45 | Cytuj

    ...Aneto - nie skąp.
    Zawieś foto.

    Dostaniesz coś w zamian.....
    .......Ciekawe-czym jest...To coś ?......

Przejdź do całej dyskusji na forum

Nasze serwisy: Logo_suportio