Artykuły biznesowe, finansowe, z ekonomii. Zabdaj o swoją Spółka zoo !

Problem „zatrudnienia socjalnego”

Zacznijmy od tak zwanego zatrudnienia socjalnego albo – jak to się również określa – „bezrobocia ukrytego” w przedsiębiorstwie. W PRL obowiązywała doktryna pełnego zatrudnienia. Dla jej realizacji stworzono bardzo wiele nowych zakładów, niestety często przestarzałych już w momencie uruchomienia i nieefektywnych, oraz szereg zbytecznych, z gospodarczego punktu widzenia, miejsc pracy. Równolegle polityka niskich płac zmuszała kobiety, także przeciążone obowiązkami domowymi i rodzinnymi, do podejmowania zatrudnienia. Często traktowały one pracę zawodową trzecioplanowo, jako zło konieczne dla uzupełnienia zbyt szczupłego budżetu rodzinnego. Wskaźnik aktywności zawodowej kobiet należał w Polsce do niedawna do najwyższych w świecie. Polki, z przyczyn socjalnych, pracowały na pełnym etacie również mając małe dzieci, kiedy to kobiety z krajów bardziej zamożnych dość powszechnie przerywały pracę bądź ograniczały jej wymiar czasowy.

W efekcie takiej polityki zatrudnienia, skojarzonej z polityką niskich płac (a więc i niską wydajnością i efektywnością pracy) rzeczywiście w powojennej Polsce w zasadzie nie było bezrobocia24. Zamknięta, półautarkiczna gospodarka mogła funkcjonować przy niskim poziomie efektywności przedsiębiorstw. Przy rozwiniętym systemie dotacji przedsiębiorstwa mogły być nawet długotrwale nieefektywne („planowo deficytowe” – jak to określano).

W tak zwanej gospodarce planowej podejmowano szereg „akcji” inspirowanych odgórnie, zmierzających do zwiększenia wydajności pracy i racjonalizacji zatrudnienia: wprowadzano normy pracy, normoobsady, szereg bardzo szczegółowych nieraz wskaźników i wytycznych dotyczących różnych relacji i struktury zatrudnienia, okresowe przeglądy zatrudnienia, atestację stanowisk pracy itd. Działania te przynosiły raczej ograniczone efekty i w dużym stopniu pozostawały biurokratyczną mitręgą.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.