McDonald’s cz. III

Następnie księgowy opowiada szczegółowo o finansach firmy. Chodzi o uzmysłowienie kandydatowi, ile może zarobić. Po rozmowie z Timothym Fentonem, szefem McDonald’s Polska i jego pozytywnej opinii, zostaje się zarejestrowanym kandydatem.

Rozpoczyna się właściwe szkolenie, trwające do roku, choć przeważnie nie dłużej niż dziewięć miesięcy. Zostaje wyznaczona restauracja najbliższa miejscu zamieszkania. Przyszły szef restauracji jest zatrudniony w swojej dotychczasowej instytucji, a ponadto przez trzy miesiące pracuje fizycznie w lokalu. Nie wszyscy wytrzymują tę próbę. Polak, który dorobił się dużych pieniędzy, na ogół panicznie boi się pracy fizycznej. Bardziej odporni przechodzą kurs podstawowy (Basic Operation Course), podczas którego od strony teoretycznej poznają najważniejsze problemy związane z technologią produkcji.

Najlepsi muszą zrezygnować z innych zajęć zarobkowych. Kontynuują szkolenie w pełnym wymiarze godzin (Intermedíate Operation Course). Przez trzy miesiące – pracując na zmiany – uczą się kierować restauracją. Po tym okresie w Polsce otrzymują konkretną oferię ze strony firmy.

Ostatnie trzy miesiące są okresem dublowania obowiązków kierownika restauracji. Kandydat poznaje podstawy marketingu i składa wniosek o rozpoczęcie samodzielnej działalności gospodarczej. Bierze też aktywny udział w przygotowaniach do otwarcia swego lokalu. Tuż przed inauguracją wpłaca pieniądze.

Wysokość opłaty wstępnej zależy od przyjętej formy współpracy. Ze względu na bardzo poważne kwoty, jakich wymaga McDonald’s, do niedawna wszyscy polscy partnerzy startowali od kontraktu menedżerskiego (60 tysięcy dolarów). Dopiero w 1994 roku pojawili się kandydaci starający się o podpisanie umowy na zasadzie BFL (Business Finance Lease), a kilka osób, które zaczynały od kontraktu menedżerskiego, zgromadziły kapitał pozwalający im na przejście na BFL. Obecnie planuje się rezygnację z kontraktów menedżerskich. Restauracja McDonald’s jest znakomitym interesem. Koszty zwracają się po trzech miesiącach. Później zysk rośnie w niewielkim stopniu, a po pierwszym roku wynosi około 5% (przy średnich obrotach rzędu 1,7 miliona dolarów). Franchisobiorca zatrzymuje te pieniądze dla siebie. Partner mający umowę typu BFL jest w dużo gorszej sytuacji. Spłacając pełne raty, wyszedłby mniej więcej na zero. Firma daje mu zatem pewne ulgi, na przykład obniżkę czynszu. Zyski rosną też w miarę wzrostu liczby prowadzonych restauracji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *